Wasze historie

Zdrada – wybaczyłam, ale co dalej?

Zdrada – wybaczyłam, ale co dalej?

Chciałabym opowiedzieć swoją historię. Ze swoim chłopakiem byłam bardzo szczęśliwa przez 3 lata, a po tak długim czasie nadeszła oczekiwana przeze mnie chwila – zaręczyny. W tym momencie byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Od razu zaczęliśmy planować ślub, wesele, gości których chcemy zaprosić, aby byli z nami w tym wyjątkowym dla nas dniu…

Wszystko układało się wspaniale. Jednak nadszedł ten jeden dzień, który chyba miał być sprawdzianem dla naszego zbyt idealnego związku. Narzeczony umówił się z kolegami na wyjście na miasto. Nie protestowałam, bo zawsze starałam się go nie ograniczać i bardzo mu ufałam, ponieważ nigdy nie miałam powodu, aby traktować go inaczej. Obiecał, że z imprezy wróci ok. 23 i że oczywiście będzie do mnie pisał (zawsze tak robił). Na imprezę wyszedł o 19… do 23 napisał tylko jednego smsa, że wszystko jest dobrze. Czas mijał, było już po północy, a jego nadal nie było… odchodziłam od zmysłów, wydzwaniałam do niego, ale bez rezultatów. W domu pojawił się po 10 rano… Skacowany i zmieszany. Po nieprzespanej nocy nie miałam nawet siły się z nim kłócić. Cały dzień milczał, zresztą ja też. Wieczorem dostał smsa… zmieszany poszedł z telefonem do łazienki. W tym momencie zauważyłam, że coś jest nie tak, ponieważ nigdy się tak nie zachowywał. Pomyślałam, że mam paranoje i starałam się nie przejmować.

Jednak narzeczony przez następne dni dziwnie się zachowywał… w końcu odważyłam się, aby z nim porozmawiać. Rozmowę starałam się zacząć spokojnie, po prostu zapytałam co się z nim ostatnio dzieje i dlaczego chodzi taki przybity. Spuścił głowę i milczał… Nie wytrzymałam tej ciszy i chciałam wyjść z mieszkania, gdy nagle usłyszałam „zdradziłem Cię”. Ścięło mnie z nóg, gorąco uderzyło do głowy i myślałam, że zemdleje. Siadłam koło niego i jedyne co mogłam z siebie wydusić to pytanie „z kim?” (bo kiedy to się domyślałam). Przez dłuższy czas milczał… a później zaczął się tłumaczyć, że był pijany, że urwał mu się film i obudził się u swojej byłej dziewczyny.

Zaczęłam płakać… nie wiedziałam co robić, cały świat zawalił mi się na głowę w jednym momencie. Bardzo go kochałam, dlatego po paru dniach ciszy, zwątpienia i płaczu postanowiłam mu wybaczyć, widziałam, że on też tego żałuje. Zastanawiałam się tylko czy, aby na pewno dobrze robię…

Planowanie ślubu zeszło na dalszy plan, przez parę miesięcy oboje nie mogliśmy dojść do siebie, ale staraliśmy się zachowywać normalnie. Narzeczony nie chodził na żadne imprezy z kolegami. Po pewnym czasie postanowiłam ponownie pokazać narzeczonemu, że znowu mu ufam. Chcesz iść na imprezę to idź – ja nie mam nic przeciwko. Dałam mu ostatnią szansę.

Zaczął się czas oglądania meczów piłki nożnej, którą mój partner uwielbiał. Chodził na nie tylko z kolegami, ponieważ ja za tym nie przepadam i nigdy tego nie ukrywałam. Do domu wracał punktualnie, więc praktycznie nie miałam się do czego przyczepić… ale co się działo w mojej głowie, gdy on wychodził to jest nie do opisania. Cały czas pojawiały się myśli „a może nie poszedł na mecz, tylko do niej”, „pewnie znowu mnie zdradzi”itp itd. Paranoja.

Z czasem zrozumiałam, że wybaczenie zdrady nie jest czymś łatwym, że mimo długoletniego związku i miłości, która nas łączyła, ta myśl cały czas będzie siedziała w mojej głowie…

Postanowiłam z nim o tym porozmawiać. Obiecał, że nie będzie już sam wychodził na imprezy, że to był tylko jeden jedyny raz, kiedy popełnił ten błąd i bardzo tego żałuje. Zapewniał, że bardzo mnie kocha i nadal chce wziąć ze mną ślub, tylko pytanie czy ja nadal chcę…

To był ciężki czas, podczas którego zrozumiałam, że nie wyobrażam sobie bez niego swojego życia i pragnę spędzić z nim swoją całą przyszłość i wiecie co? Wzięliśmy ślub, mój (już teraz) mąż jest po prostu idealnym partnerem i niedługo będzie wspaniałym ojcem 🙂

Czasami warto wybaczyć, warto ponownie zaufać…

Swoją historię postanowiłam wam napisać jako przykład tego, że czasami warto zaryzykować i dać drugą szansę osobie, którą kochamy 🙂

AN

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.